Badając najdalszą część wagonu, Matt zauważył ukryty właz, ukryty pod podłogą, między rzędami foteli. Zapas powietrza szybko się kurczył, ale ciekawość przezwyciężyła strach. Otwierając właz, odkrył przejście pod dnem morskim – którego nie mógł dostrzec nawet sonar.
To, co znajdowało się pod spodem, całkowicie zmieniło jego postrzeganie tego odkrycia.
Za ukrytym przejściem znajdowało się pomieszczenie przypominające kompleks naukowy. Wewnątrz znajdowały się schludnie powieszone skafandry nurkowe z nazwiskami pracowników, metalowe szafki z materiałami badawczymi i dokumenty z pieczęciami instytutu oceanograficznego. Stało się jasne: wagon nie był przypadkową ofiarą katastrofy. Został celowo wykorzystany jako zakamuflowana podwodna stacja badawcza.
W raportach najczęściej pojawiało się nazwisko kierownika projektu, Waltera Tewsona.