Staruszek Allan Rogers powoli szykował się do snu, ciesząc się rzadkim uczuciem komfortu. Na zewnątrz zbierały się chmury, a prognozy pogody ostrzegały już mieszkańców Berkshire przed silną śnieżycą.
Przed pójściem spać Allan wyjrzał przez okno i zauważył coś ciemnego w krzakach. Początkowo pomyślał, że to wiewiórka albo jakieś bezpańskie zwierzę szukające schronienia przed nadchodzącym zimnem. Ale potem zadzwonił dzwonek do drzwi.
Sąsiadka stała na progu, drżąc z zimna.
„Panie Rogers, na pana podwórku jest jakieś zwierzę. Jest tam od rana i wygląda na to, że marznie” – powiedziała z niepokojem.
Allan podziękował dziecku i z ciężkim westchnieniem zaczął się ubierać.