Stało się jasne: ładunek został zgubiony lub celowo porzucony.
Podczas transportu wydarzyło się coś jeszcze bardziej niepokojącego. Odczyty przyrządów zaczęły rosnąć zbyt gwałtownie. To nie powinno się zdarzać przy odpowiednim zabezpieczeniu. Pojazd zatrzymano i wezwano dodatkowy zespół z ulepszonym sprzętem do zabezpieczania.
Następnie padło określenie, którego boją się wszyscy specjaliści od materiałów niebezpiecznych:
„porzucone źródło radioaktywne”.
Tym terminem określa się materiały radioaktywne, które wymknęły się spod kontroli i systemów rozliczeniowych.
Później kontener przetransportowano do specjalnego ośrodka izolacyjnego. Wszystkie manipulacje przeprowadzono zdalnie za pomocą kamer i instrumentów robotycznych. Okazało się, że wewnętrzna osłona została uszkodzona. Nie na tyle, by spowodować katastrofę, ale na tyle, by spowodować niebezpieczny wzrost promieniowania podczas transportu.