Weterynarz natychmiast zabrał jelonka na badanie. Allan mógł tylko czekać. Godziny ciągnęły się w nieskończoność, aż w końcu weterynarz wyszedł z uśmiechem.

„Zdążyłeś w samą porę” – powiedział. „Jeszcze trochę i byśmy go stracili”. Następnego ranka Allan wrócił do kliniki. Widząc go, jelonek podniósł się słabo i podszedł bliżej. Mężczyzna uklęknął i delikatnie pogłaskał główkę niemowlęcia. Jelonek pogłaskał go po dłoni, jakby dziękując mu za uratowanie.

Później, wraz z weterynarzem, Allan zorganizował przeniesienie zwierzęcia do schroniska, gdzie będzie mogło otrzymać odpowiednią opiekę do czasu pełnego wyzdrowienia.

Pożegnanie było trudne. W krótkim czasie starszy mężczyzna przywiązał się do małego jelonka.

W tym momencie zrozumiał: czasami nawet jedna życzliwa próba uratowania czyjegoś życia może przywrócić człowiekowi sens, którego od dawna brakowało.